Drugie dno handel alkohol piwo

E-handel alkoholem. Czy to kwestia czasu? – opinia

Przemysław Iwanek

W sprzedaż internetową uwierzyli już wszyscy. Niewiele pozostało takich sektorów gospodarki, które jeszcze nie korzystają z dobrodziejstw e-handlu. Nawet branża budowlana, która długo stawiała na tradycyjną sprzedaż na miejscu, obecnie odnotowuje znaczące wzrosty – dzięki Internetowi. Trudniej mają producenci wyrobów akcyzowych. Obrót nimi jest regulowany ustawami, które często nie przystają do współczesności.

E-commerce rozwija się błyskawicznie. Jest prawdopodobne, że nowoczesne formy sprzedaży w przyszłości będą bardziej popularne, niż sklepy stacjonarne. Wówczas branże, które nie przeniosą się do sieci mogą mieć poważny problem. Rozważmy hipotetycznie: czy klient przyzwyczajony, że kupuje wszystko przez Internet, będzie chciał wychodzić po jeden artykuł do sklepu stacjonarnego?

Alkohol kontra sieć

Niewątpliwie jest przestrzeń do sprzedaży alkoholu przez internet. Zwłaszcza na produkty „z górnej półki”. Klienci lubią wygodną formę i szeroki dostęp do wszelkich możliwych produktów w swoim smartfonie. Jednak detaliczny obrót alkoholem w sieci niemal nie występuje. Większość sklepów wskutek niejasnych przepisów i niekorzystnych interpretacji sądów administracyjnych woli nie ryzykować bezpośredniej sprzedaży do klienta przez Internet.

Inaczej wyglądają relacje biznesowe. W kanale B2B większość komunikacji, a więc de facto handlu, odbywa się dzięki Internetowi. Producenci, hurtownicy, sklepy, puby i restauracje przeważnie kontaktują się ze sobą elektronicznie. Obecnie oferty i zlecenia składane są głównie drogą mailową, przez platformy sprzedażowe, a nawet media społecznościowe.

Twarde prawo

Liczy się jednak dotarcie do finalnego klienta. Potencjał tego rynku jest ogromny. Niestety nie mniejsze są problemy, które występują po drodze. Zasady handlu alkoholem reguluje Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Prawo skonstruowane na potrzeby stanu wojennego nadal wyznacza kierunek i filozofię podejścia do alkoholu w naszym kraju.

Oczywiście nowela nie uwzględnia możliwości handlu w Internecie, gdyż o globalnej sieci w 1982 nikt jeszcze w Polsce nie myślał. Podobnie jak o wolnym rynku. Niestety dura lex, sed lex – zapisy wojennego prawa do dziś dyktują warunki handlu alkoholem. Współczesne interpretacje uchwały przez administrację państwową wskazują na dwie kwestie, które utrudniają sprzedaż online z wysyłką.

Pierwszą jest konieczność kontroli wieku osoby, która kupuje, a w tym wypadku także odbiera paczkę. Odpowiedzialna za to jest osoba sprzedająca, a nie kurier, który przesyłkę dostarcza. O ile w momencie zakupu wiek można zweryfikować, trudniej jest z obiorem. Wszak nie zawsze musi być to ta sama osoba. A alkoholu wręczyć nieletniemu nie można. Najczęstsza interpretacja mówi o tym, że to sprzedawca powinien pojawić się osobiście przy wręczaniu alkoholu w celu sprawdzenia wieku klienta.

Druga sprawa to miejsce sprzedaży. Zezwolenie na sprzedaż alkoholu, zwane popularnie koncesją przypisane jest konkretnego adresu. Podnoszona jest kwestia, czy podczas zakupów w sieci, sprzedaż następuje pod adresem przypisanym do zezwolenia. Czy też raczej w miejscu odbioru, jak preferują twierdzić urzędnicy. A sprzedawać poza miejscem, które widnieje na zezwoleniu – nie wolno.

Warto dodać, że interpretacje różnych urzędów rozsianych w Polsce nie zawsze są identyczne. A zapadające wyroki w sądach nie mają siły precedensu. Niestety, w przypadku alkoholu trudno liczyć na pobłażliwe podejście administracji wyrażane hasłem: „co nie jest zabronione, jest dozwolone”.

Czy zmiana jest możliwa

Niewątpliwie najlepszą sytuacją jaka mogłaby spotkać branżę alkoholową byłaby zmiana prawa i jasne określenie warunków sprzedaży przez Internet.

Czy producenci i sprzedawcy alkoholu są w stanie coś zrobić, by tak się stało? Uważam, że tak. Sądzę, że temat sprzedaży poza miejscem zamieszkania warto położyć na stole. I zacząć o nim rozmawiać. Także z władzą ustawodawczą.

Wbrew pozorom administracja ministerialna często zna problemy, które trapią różne gałęzie gospodarki. Bywa, że w ministerstwach prowadzone są wysłuchania i konsultacje z przedstawicielami branż. Doskonałym partnerem do takich rozmów są organizacje branżowe. Interesy browarników reprezentują co najmniej trzy. A są przecież jeszcze winiarze, producenci mocnych alkoholi, eksporterzy i handlowcy. I potrafią działać bardzo skutecznie. Wystarczy przywołać przykład ostatniej ofensywy producentów wódek w sprawie wyrównania poziomów akcyzy. A w przypadku handlu online: wszyscy gracze rynku alkoholi mają interes w tym, by e-commerce był dostępny także dla nich.

Argumentów z pewnością nie zabraknie. Stara i wadliwa ustawa, która nadaje się do pilnej zmiany (ten temat zresztą był już poruszany). Niedostosowanie starych przepisów do współczesnych technologii. Nie mniej trafny jest argument jakościowy – w sieci kupuje się alkohole droższe, których spożywa się mniej. To raczej rynek konesera. Nie oszukujmy się – osoba która spożywa 6 najtańszych piw dziennie nie będzie czekać na dostawę od kuriera.

Ale najmocniejszy może być argument finansowy. Jeszcze nie dziś i nie jutro, ale za kilka – kilkanaście lat jest wielce prawdopodobne, że większość zakupów będzie dokonywana przez Internet. To właściwie tylko kwestia czasu. Jeżeli wówczas alkoholu nie będzie można kupić online – to po prostu będzie wykluczony z nowoczesnego rynku. Drastyczny spadek sprzedaży byłby katastrofalny dla branży, ale także niekorzystny dla skarbu państwa. Jak istotny jest dochód z produkcji alkoholu pokazuje choćby ostatnia podwyżka akcyzy.

Oczywiście zmiana prawa, szczególnie w temacie, który jest społecznie kontrowersyjny, nie jest prosta. Nie wydarzy się też szybko. Jednak są przykłady, które pokazują, że opłaca się rozmawiać z administracją rządową. Pewne drobne, korzystne zmiany następują, jak choćby w sprawie decyzji środowiskowej dla małych browarów.

Internet odmienia świat w którym żyjemy. Nie ma innego wyjścia, jak do tych zmian się dostosować. A jedyną sensowną alternatywą wydaje się mozolna, długotrwała, trudna i niepewna droga negocjacji.

Kategorie
Opinie

Komentarze

Wspiera nas
logo Druguego Dna

Podobne wpisy