Dla kogo są festiwale piwa

Nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa

– tak mówi przysłowie. Można to sparafrazować i powiedzieć, że do wypicia piwa festiwal też nie jest konieczny. A jednak piwnych imprez jest coraz więcej i cieszą się one niesłabnącą popularnością. Przyciągają też coraz więcej chętnych.

Festiwal może onieśmielać

Nie wszyscy jednak czują się zachęceni do uczestnictwa. Na piwnym evencie nierzadko wystawia się kilkadziesiąt browarów. Każdy ma kilka kranów, z tego robią się setki piw. Jak się w tym odnaleźć? Zwłaszcza, że producenci przeważnie są niszowi, a więc mało znani. Beer geek, osoba która zaawansowana w temacie piwnej degustacji raczej problemu mieć nie będzie. Jednak ktoś, kto zupełnie nie zna piw rzemieślniczych może poczuć się zagubiony. Co z kolei może zaowocować myślą: to nie jest impreza dla mnie.

Organizatorzy często widzą ten problem i starają się ułatwić wejście w nieco szaloną festiwalową rzeczywistość. Powstają aplikacje, w których można wyszukiwać piwa. Sprawdzić, co to za browar, jakie wystawia piwa i w jakich stylach. Lubisz pszenice? Proszę bardzo, możesz odnaleźć je na tych stanowiskach. Takie festiwalowe „rozkłady jazdy” występują także niekiedy w wersjach papierowych.

zdjęcie: Warszawski Festiwal Piwa

Innym ciekawym pomysłem jest pomoc doświadczonych osób. Na Warszawskim Festiwalu Piwa w wyborze piwa doradzają Piwni Przewodnicy. To znawcy tematu, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą. Jeśli potrzebujesz pomocy, choćby w odnalezieniu ulubionego piwa – wystarczy, że odnajdziesz wzrokiem osobę w koszulce z napisem Piwny Przewodnik.

Profity z festiwalu

Warto przełamać niepewność co do uczestnictwa w festiwalu. Taka impreza bowiem pozwala w łatwo i szybko sposób wejść w świat piw rzemieślniczych. Co jest cenne zwłaszcza dla osób mniej doświadczonych, lub takich, które po raz pierwszy stykają się z piwem rzemieślniczym.

Festiwal to wiele, często bardzo dobrych browarów w jednym miejscu. To dobra okazja do spróbowania ich piw i rozmowy o nich. Na stoiskach często można spotkać samego piwowara odpowiedzialnego za stworzenie piwa czy właściciela browaru.

Małe pojemności degustacyjne (szklanka 100ml wcale nie należy do rzadkości na festiwalach) są kolejnym ułatwieniem. Umożliwiają spróbowanie większej ilości piw. Nie trzeba kupować 0,5l, a i wybór jest lepszy, niż w niejednym sklepie.

Wiedzy o piwie nie trzeba zdobywać na własną rękę. Często przy festiwalach organizowane są wykłady na scenie, z którym można wynieść całkiem solidną dawkę informacji o piwie. Jeszcze cenniejsze są degustacje, podczas których naukę zdobywa się empirycznie, za pomocą własnych zmysłów.

Dla kogo więc są festiwale?

Można śmiało zaryzykować, że dla wszystkich. Zarówno zaawansowani fani piw rzemieślniczych znajdą coś dla siebie: premiery, szybki przegląd tego co się aktualnie dzieje, nowe browary czy spotkania ze starymi znajomymi. Jak i osoby, które dopiero złapały bakcyla kraftu. Choć może jeszcze o tym nie wiedzą. Dobrze zaplanowany festiwal piwa powinien zadowolić obie grupy. I często tak właśnie jest.

A co na ten temat sądzi Paweł Leszczyński, współorganizator Warszawskiego Festiwalu Piwa?

Czy festiwale piwa są dla fanów piwa? Czy „zwykły” człowiek też się tam odnajdzie?

Co to w ogóle za pytanie! Kiedyś organizowałem dużo koncertów i jakoś nikt nie pytał, czy są dla fanów, czy dla „zwykłych” ludzi. Nota bene, co to za „zwykły” człowiek, że trzeba zamykać go w cudzysłowie?

Ja to widzę tak, jeśli człowiek ma się odnaleźć na festiwalu piwa rzemieślniczego, to najpierw musi się na nim zgubić. A o to wcale nietrudno, ilość browarów, premier, stylów piwa każdego mugola z początku przyprawić może o zawrót głowy. Żeby coś z tego mieć, trzeba opuścić strefę komfortu i wybrać się na dwie podróże – wewnątrz i na zewnątrz. Taki festiwalowy rite de passage.

Wewnątrz siebie musimy odnaleźć smaki, które wprawiają nas w poruszenie i sprawiają przyjemność, a na zewnątrz piwnych przewodników, którzy doradzą, czego jeszcze warto spróbować. Taki rytuał nie jest dla każdego i nie dla każdego jest festiwal piwa. Ale wiadomo, jak coś jest dla każdego, to można to kupić poza festiwalem.

Co człowiek, który pierwszy raz spotyka piwa rzemieślnicze jest w stanie wynieść dla siebie z festiwalu?

Przede wszystkim dużo butelek pełnych dobrego piwa. Z doświadczenia wiem, że niektórzy wynoszą też etykietki albo pełne brzuchy, a niektórzy swoich kolegów czy koleżanki, choć to rzadziej.

A bardziej na poważnie, organizując Warszawski Festiwal Piwa, albo pracując w multitapie, czasem miałem okazję odprawić mały rytuał dla ludzi, którzy deklarowali, że nie lubią piwa. Zwykle, choć nie zawsze, okazywało się, że po prostu nie spróbowali jeszcze takiego, które będzie im smakować. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś przeżyje całe życie w mylnym przeświadczeniu, że czegoś nie lubi, albo coś mu nie smakuje.

Tylko po co? A nie przekonamy się, że coś jest dobre, jeśli tego nie spróbujemy. I to nawet parę razy, bo nasze gusta też lubią się zmieniać.

Czy sądzisz, że piwa rzemieślnicze kształtują naszą kulturę kulinarną?

Kolejne trudne pytanie. Czy byt kształtuje świadomość, czy odwrotnie? Piwo rzemieślnicze stało się częścią naszej kultury, czy to się komuś podoba, czy nie. Do gastronomii i małych miast dociera pomału, bo drogie nowinki wcale nie mają w niej dużego posłuchu. Lecz jest to ogólny trend na fali świadomego konsumpcjonizmu.

Coraz częściej chcemy i możemy pozwolić sobie na ustawianie na ołtarzu świątyni naszego ciała produktów dobrych, zdrowych i ekologicznych, a trend ten tylko rośnie. Inna rzecz, że my, małe żuczki, nie zawsze wiemy, co jest dobre i eko, bo przecież każdy producent da się pokroić, że jego jest najlepsze.

Dlatego zarówno przy piwach, jak i jedzeniu, potrzebujemy jakiegoś przewodnika, który bez ściemy i nie w artykule sponsorowanym powie nam, co warto spróbować. Nie jestem i nie chcę być blogerem, dlatego robię wszystko, żeby Warszawski Festiwal Piwa był taką wizytówka polskiego piwowarstwa rzemieślniczego. Dlatego też nie może na nim zabraknąć dobrego jedzenia. Jak to wszystko się pięknie łączy.

Dziękuję za rozmowę

Kategorie
ArtykułyRynek

Komentarze

Podobne wpisy

  • Piwo wielkanocne

    Piwo to jeden z niewielu alkoholi sezonowych. Niegdyś rodzaj warzonego piwa zależał od pory roku. Pszenice wytwarzano na ciepłe dni, koźlaki na wiosnę i jesień, podobnie marcowe. Portery, Old...
  • Pędy chmielu – danie ekskluzywne

    Młode pędy chmielu są popularnym daniem w licznych regionach Francji, Włoch, Holandii, Belgii, a nawet Gruzji. W Polsce chmielu roście całkiem sporo. Jako, że ma bardzo dobre warunki do...
  • 4 niezwykłe właściwości chmielu

    Humulus lupulus czyli chmiel zwyczajny. Nadzwyczajna roślina, która dziko rośnie niemal w całej Polsce. Nasz klimat sprzyja chmielowi, który nie lubi, jak jest zbyt gorąco. Żeńskie kwiatostany, szyszki, od...
  • 4 szklanki do piwa rzemieślniczego

    Kufel popadł w niełaskę. Fani piw rzemieślniczych niechętnie korzystają z tego ciężkiego i nieporęcznego naczynia z uchem. Wygrywa lekkość, obłe kształty i mniejsze pojemności. Poniżej galeria 4 szklanek, które...