Chodzi głównie o piwo – opinia

Przemek Iwanek

Nie ma to jak różnorodność w krafcie. Piwną rewolucję napędzają rzeczy nowe, niezwykłe i ciekawe. I za to wszyscy ją kochają.

Pora do tego miodu dorzucić łyżkę dziegciu. Gdy dłuższy czas śledzi się scenę piwną, ta różnorodność zaczyna nieco nużyć. Zdaje się, że obie strony, zarówno odbiorców jak i producentów. Część piwowarów chyba czuje się w silnym obowiązku nieustannego wymyślania czegoś. Przez co zamiast ekscytujących nowości powstają piwa niby nowoczesne, ale jakieś wtórne. I pół biedy, gdy piwa są tylko wtórne. Ale czasem mam wrażenie, że niekiedy robione również po linii najmniejszego oporu. Żeby nie napisać: byle jak. I nie jest to jedynie moja opinia.

Mango to jest to!

Nie jestem przeciwnikiem owoców w piwie. Nie, a wręcz przeciwnie. Lubię takie eksperymenty i w ogóle jeść owoce uwielbiam. I różne inne dodatki też – lubię.

Jednak czasem dopadają mnie wątpliwości. Oto setne piwo z mango, które wygląda jak sok z mango, pachnie jak sok z mango i, o dziwo, smakuje również jak sok z mango. Czy takie piwo jest dowodem kunsztu piwowara? Ktoś się tu postarał, wykazał się umiejętnościami? Moim zdaniem popularność piw z mango potwierdza jedynie tezę, że to jeden z najsmaczniejszych owoców na świecie.

W 31 odcinku Alchemii – podcastu o piwie Janek Gadomski zżyma się na powszechność aromatów. Jestem jak najdalszym przeciwnikiem odgórnego potępiania aromatów (pisałem o tym tutaj). Ba, sam ich używam (choć rzadko). A jednak zgadzam się z Jankiem. Mam wrażenie, że czasem piwowarom brakuje umiaru i, nie wiem, smaku? Nie mają nosa? Dodawanie aromatów to nie licytacja. Nie wygrywa ten, kto da więcej.

Nie pociągają mnie też piwa w pokręconych stylach z kilkoma lub kilkunastoma dodatkami naraz. Rozumiem potrzebę niekonwencjonalnych składników. Jasne, fajnie czasem poszaleć. Jednakże. Najlepsza kolejka górska jest fajna, ale tylko jeden raz. Może dwa. Góra trzy razy! 🙂 Ekstremalne doznania wyjątkowo szybko stają się męczące.

Oczywiście, można udowadniać, że się da. Patrzcie na nas, zrobiliśmy to! Zapewne da się także to sprzedać i ktoś kupi. Ale ja nie mam ochoty tego pić. Nie tylko dlatego, że mi to nie pasuje albo że sparzyłem się 100 razy na piwach z aromatem. Nawet nie z powodu podejrzeń, że szalone dodatki niejednokrotnie maskują niedostatki i nędzę bazowego piwa, żeby nie powiedzieć wady. Powód jest inny. Ja po prostu od piwa rzemieślniczego oczekuję czegoś innego: jakości.

A może chodziło tylko o dobre piwo

I teraz pora na śmiałą tezę. A może większość osób oczekuje po prostu dobrego piwa? Piwa, które robione jest z dobrych surowców, tak jak należy? Piwa wysokiej jakości. Niekoniecznie: pokręconego, ekstremalnego i o smaku kompotu z owoców egzotycznych.

Oczywiście, różnorodność jest świetną sprawą. Ale gdy rozmawia się z ludźmi, dlaczego nie chcą kupować piwa koncernowego, wcale nie narzekają to, że koncern X ma za małe portfolio. Oni narzekają, że to piwo jest kiepskie! Nie słyszałem wypowiedzi: „Chętnie piłbym piwo z koncernu Y gdyby miało więcej dodatków albo niech chociaż aromatu doleją w opór„.

Mam wrażenie, że od browarów rzemieślniczych oczekuje się po prostu robienia piw dobrej jakości. Może o to chodziło w tej całej rewolucji?

Patrzę na browar Trzech Kumpli i ich Pilsa, Koźlaka, Grodziskie. Czy te piwa to pomyłka? Ależ skądże. To dobrze przemyślana droga. Oni doskonale rozumieją, że większość ludzi w Polsce domaga się nie ekstremalnych wrażeń, ale po prostu porządnego piwa. Takiego, które pije się z przyjemnością. Czasem takiego, które podąża za nową falą. A czasem oldschoolowego.

Choć przeważająca część rodaków nie przeszła kursów sensorycznych i nie umie pisać elaboratów o piwie, to jednak często doskonale rozpoznaje, co jest dobre, a co nie. Potrafią odróżnić piwo od soku oraz ułożony smak od czegoś dziwnego i przegiętego. Oczywiście, ekstremalne rzeczy zawsze robią wrażenie. Ale rzadko sięga się po nie kolejny raz. A bez klienta, który wraca, trudno zbudować trwałą pozycję na rynku.

Mam też wrażenie, że Koźlak od Trzech Kumpli zdecydowanie bardziej zapadnie w pamięć, niż piwo z 17 dodatkami, czy sok z mango po raz setny.

Kategorie
Opinie
1 komentarz
  • Piwo rzemieślnicze jest dla każdego! – Kraftmagia
    4 października 2019 at 00:32

    […] sierpnia 2019 Opinie Chodzi głównie o piwo – opinia Przemek […]

  • Komentarze

    Podobne wpisy

    • drugie dno pub warszawa

      Przyjdzie maltodekstryna i was zje

      Przemek Iwanek Czy maltodekstryna skrycie morduje birgików? Czy po prostu jest standardowym składnikiem piwa? Zainspirowany burzliwymi dyskusjami postanowiłem rzucić nieco światła na ten tajemniczy Sekret Piwowara. Jak powstaje maltodekstryna?...
    • Jak na szybkości osiągnąć sukces w krafcie

      Przemek Iwanek Niedziela wieczór, warto coś napisać. Ale trochę szkoda czasu, więc tym razem będzie na szybko, po łebkach i jak dla obcego. I ze szkalunkiem, bo szydzić najłatwiej,...
    • drugie dno pub wirus coronavirus covid

      Czy multitapy wygrają z wirusem? – opinia

      Przemek Iwanek Druga połowa czerwca 2020. Obostrzenia sanitarne – w dużej mierze zdjęte, koronawirus straszy jakby mniej. Media zajęły się kampanią wyborczą. Człowiek w windzie czasem nawet wciśnie guzik...
    • Co mnie intryguje w starej reklamie – opinia

      Przemek Iwanek Jakie są pierwsze skojarzenia z niemiecką reklamą piwa? Oczywiście zdrowie germańskie dziewczę w skąpym bawarskim stroju ludowym, które trzyma 9 litrowych kufli. I się uśmiecha (kto by...