Krótka historia: od jabłecznika do cydru

Piwo rzemieślnicze to temat już dobrze poznany temat w Polsce. Świadomość istnienia małych browarów, często działających lokalnie dotarła już pod strzechy. Co więcej: nawet ich wyższa cena nie szokuje. To zasługa ciężkiej pracy browarników i mediów. Pora zatem odkryć coś nowego. Alkohol, którego korzenie sięgają daleko w głąb historii: cydr.

Jabłecznik czy jabol

Jabłka towarzyszyły naszym przodkom od niepamiętnych czasów. Drzewa owocowe zawsze rosły w pobliżu ludzkich osad. Jabłonka za chałupą, grusza na miedzy, śliwa w ogródku. Od pradziejów znana była też wiedza, że przejrzałe owoce spontanicznie fermentują, dając napój o wyjątkowych właściwościach. Z tego powodu w cieplejszym klimacie ceniono winogrona, w chłodniejszym: jabłka. Te właśnie soczyste owoce dawały trunek najprzedniejszy. Mamy na to dowody: zachowały się zapisy w starych księgach o domowym wytwarzaniu tych napojów. W Polsce lekki alkohol jabłkowy zwano po prostu jabłecznikiem (z gruszek: gruszecznikiem).

Z powodu zawirowań naszej historii, jabłecznik nigdy nie doczekał się ery industrializacji. W czasach przedwojennych napój ten sprowadzano z zagranicy. Głównie z Francji, gdzie był wówczas wyrabiany na masową skalę (dzieje się tak do dziś). Zaś po II Wojnie Światowej wielowiekowe zwyczaje picia jabłecznika upadły – jak i większość rodzimych tradycji kulinarnych. Do czasów współczesnych ostał się tylko, jak na nieszczęście, najpodlejszy wyrób PRLu. Najgorszy ze wszystkich alkoholi świata: jabol. Czyli tanie wino złożone pół na pół: ze zgniłych jabłek i siarki. Ale zasypmy ten przykry fakt milczeniem i niech czym prędzej zostanie on zapomniany na zawsze.

Narodziny cydru

Jabłecznik długo musiał czekać na swój powrót. Dopiero w 2011 roku nasz ustawodawca pochylił się nad alkoholem z jabłek. Żeby była jasność – bodziec przyszedł z zewnątrz. Pojawił się z powodu porządkowania unijnych rozporządzeń dotyczących stawek akcyzowych na alkohol. Nagle okazało się, że wytwarzanie alkoholu z jabłek może być dobrym pomysłem. Wszak Polska jest jednym z największych producentów tych owoców na świecie! Naprędce dopisano więc do ustawy winiarskiej alkohol z jabłek pod nazwą: cydr, oraz z gruszek: perry. Jak wiele ustawa ma braków i niedoróbek szkodzących branży okazało się dość szybko. Niestety, do dziś nie udało się ich naprawić.

A jednak dała ona możliwość powrotu do naszych wielowiekowych tradycji: wytwarzania i raczenia się jabłecznikiem. Cydry pojawiły się w każdym sklepie za sprawą dużych producentów i dystrybutorów. Jednak, podobnie jak w przypadku piw koncernowych: masowa produkcja nie służy jakości. A tanie wyroby z marketu skutecznie zniechęciły wiele osób do dalszych degustacji i odkrywania cydrów. Głównie z powodu cukru. Bowiem producenci z nieznanych powodów założyli, że Polki i Polacy będą uwielbiali ulepkowaty produkt o absurdalnie wysokiej słodyczy.

Cydr rzemieślniczy

Zupełnie inaczej podeszli do tego niezależni producenci. Od 2011 zaczęły powstawać również pierwsze mikro-cydrownie. Pojawiły się cydry wytwarzane metodą rzemieślniczą, czy jak wolą niektórzy: autorską. Ich właściciele zakasywali rękawy i często samodzielnie brali się za fermentację wysokiej jakości jabłecznika.

cydr Pełnia na tablicy multitapu Drugie Dno w Warszawie

Ścieżki, którymi chodzą cydrowi rzemieślnicy są różne. Kwaśne Jabłko stawia na naturalność i produkt zbliżony prezencją do win. Chyliczki stały się sławne dzięki doskonałemu cydrowi lodowemu, który powstaje poprzez wymrażanie: kriokoncentrację soków, przez co wspaniałe smaki ulegają kumulacji. Cydr Ignaców eksploatuje temat starych odmian z zapomnianych sadów, które dają niezwykły smak cydru. Cydr Tradycyjny z Trzebnicy to wynik spontanicznej fermentacji. A cydrownia kontraktowa Pełnia eksploatuje temat eksperymentów i dodatków.

Cydry rzemieślnicze pojawiają się w małych butelkach i butelkach winnych. Bywają musujące lub płaskie – bez gazu niczym wino. Są także cydry w beczkach, które trafiają do pubów. Jedno jest pewne: ilość smaków i doznań, które niosą cydry rzemieślnicze jest niesamowity. Warto samemu się o tym przekonać.

Jeszcze więcej? możecie znaleźć na blogu Piwo i Cydr oraz w recenzji I Konferencji Producentów Cydrów Rzemieślniczych

Kategorie
ArtykułyRynek
1 komentarz
  • Nadszedł czas na polskie cydry rzemieślnicze – Kraftmagia
    30 czerwca 2019 at 09:11

    […] zapomniany. Historia nie oszczędziła naszych tradycji kulinarnych (co nieco o historii cydru w tym artykule). Przez co w XXI wieku rozpoznawalność cydru nadal jest bardzo […]

  • Komentarze

    Podobne wpisy

    • Wielki test piw bezglutenowych

      Joanna Zawadzka Większość z nas doskonale reaguje na piwo. Jęczmień, z którego produkuje się słód jest przeważnie dobrze tolerowany. Jednak wraz z postępem w wiedzy medycznej i diagnostyce coraz...
    • Wino na pożegnanie lata

      Joanna Zawadzka Sierpień jeszcze rozpieszcza ciepłymi promieniami. Ale dzień coraz krótszy i noce chłodniejsze. To pierwsze kroki ku jesieni. Czy nie warto wznieść toastu za ostatnie ciepłe dni? A...
    • Piwo w sztuce

      Jakub Kustra, piwowar w T.E.A. Time Brewpub Stwierdzenie, że sztuka często powstaję w bliskim akompaniamencie alkoholu, nie będzie nazbyt odkrywcze. Ot, wenę czasami trzeba w siebie wlać. Charles Bukowski,...
    • Gorzko!

      Wiele osób ma nieuleczalną słabość do słodyczy. Choć inni wolą raczej rzeczy słone. Chętnie wybieramy dania mięsne, z wyraźnym umami (ach, ten pyszny ramen!). Są nawet zwolennicy kwaśnych potraw....